Nie trzeba wyłączać krytycznego myślenia, żeby wejść w sesję. Zdrowy sceptycyzm pomaga zauważyć, kiedy dopowiadamy zbyt wiele albo chcemy na siłę dostać potwierdzenie oczekiwanej historii. Nie przeszkadza w doświadczeniu, dopóki nie zamienia się w ciągłe kontrolowanie każdej chwili.
Dobrym podejściem jest ciekawość: pozwalam sobie obserwować, ale nie muszę natychmiast rozstrzygać, czy to wspomnienie, symbol, wyobraźnia czy coś duchowego. Po sesji można wrócić do tego pytania z większym spokojem. Sens doświadczenia nie zależy wyłącznie od tego, czy da się je obiektywnie udowodnić.
Jeśli obawiasz się, że łatwo ulegasz sugestii, powiedz o tym przed spotkaniem. Wtedy tym bardziej ważne będzie proste prowadzenie, brak podpowiedzi i czas na własne słowa klienta.